sobota, 04 wrzesień 2010  
   Aktualnie jesteś na >> Strona główna arrow Hunting
Main menu
Strona główna
News
Breed Standard
About breed
Hunting
Sport
Wystawy - WYNIKI
Health
Litters
Kupujemy springera!
Database of ESS
Zloty Springerów
Regulations
Contact Us
Links
REKLAMUJ SIĘ!
Obraz losowy
85ffbe90f118cd58f402f2bee1b4a493.jpg
 
 

WSTĘP DO ŁOWIECTWA...

...Pochodzący z dobrej hodowli, dobrze wytrenowany i doświadczony springer spaniel to radość dla właściciela. Powinien chodzić posłusznie przy nodze bez smyczy i w przypadku rozkazu biec zawsze w kierunku, w którym jest wysyłany. Kiedy osiągnie pożądany dystans z jednej strony polującego powinien zmienić kierunek i biec z powrotem przed myśliwym z wielka werwą i żądzą polowania (prawie tak mechanicznie jak wycieraczki w samochodzie). Springer penetruje cały swój teren z obu stron i przodu handlera, nigdy nie zostawiając żadnej zwierzyny, ale zawsze w zasięgu broni.

Kiedy natrafi na trop spuszcza głowę i przystawia nos do ziemi jak pies gończy. Będzie wytrwale tropić zwiększając prędkość aż dosięgnie ptaka, czy królika - wtedy jego ogon da znać myśliwemu widocznym ożywieniem, że jest zwierzyna.

Jeśli zwierzyna jest ustrzelona spaniel oznacza miejsce upadku i aportuje na komendę. Jeśli nie, wznawia polowanie na komendę. Jeśli zwierzyna jest tylko zbarczona, przystawia nos do miejsca upadku i tropi gorliwie i pośpiesznie 10, 20 czy 200 jardów - chwyta w pysk w delikatnym uścisku i wraca do swojego właściciela.

ImageImage

Doświadczony, dobrze ułożony i springer nie tylko wypełni torbę zwierzyną, ale również będzie powodem do dumy na przyjęciu myśliwych.

Image 

Prawdziwy sportowiec, który myśli, że polowanie jest równie ważne jak ilość zwierzyny przyniesionej do domu nigdy nie będzie polował bez wyszkolonego psa. W trakcie polowania na bażanty, springer spaniel sprawdza się zdecydowanie lepiej od innych ras - to urodzony bażanciarz.
Wniosek: springer przez swój charakter poluje z myśliwymi. To oznacza, że zawsze będziesz w cieniu psa. Podczas polowania springery są jak sportowi strzelcy. Springery dadzą ci mnóstwo informacji poprzez język ich ciała, reakcję ogona, ale często nie będziesz miał czasu na zatrzymanie się i przygotowanie broni.

Image 

Psy tej rasy gwarantują ogromną radość z prawdziwego sportu, "szybką" zwierzynę i ekscytującą akcję.

Również w dzisiejszym świecie ćwiczeń i joggingu springer spaniel jest doskonałym towarzyszem dla ludzi preferujących aktywny tryb życia.

Na podstawie: "The new complete - English Springer Spaniel" Julia Gasow and Edward K. Roggenkamp III, MACMILLAN, USA 1994.

Z WŁASNEGO DOŚWIADCZENIA...

W sieci można znaleźć już kilka informacji o zastosowaniu springer spanieli w łowiectwie, więc nie będę tego powtarzać. Napiszę natomiast o moich doświadczeniach i spostrzeżeniach z pracy z tą wspaniała rasą.

Zacznę może od szkolenia. Springer uczy się szybko i chętnie. Pracy jako takiej nie ma potrzeby go uczyć – ma to w genach. Skupić się należy na posłuszeństwie, bo ten urokliwy psiak ma jedną zasadniczą wadę – piękne spojrzenie. Jeśli ulegniemy tym oczom – nie będziemy mieć w polu pożytku z naszego psa.

Jeśli już wyrobimy w sobie odporność na wdzięki springera, musimy pamiętać o podstawowej zasadzie – KONSEKWENCJI. Jeśli ustaliliśmy, że pies nie śpi na łóżku, to musimy się tego trzymać (cała rodzina!), ta sama zasada dotyczy wszystkich komend, które wydajemy psu. Jeśli kazaliśmy mu usiąść, to czekamy aż usiądzie lub mu w tym pomagamy. Springery w „dzieciństwie” często sprawdzają naszą cierpliwość. Musimy się zatem nią wykazać.

Podstawowy apel obejmuje przychodzenie na zawołanie (polecam gwizdek, bardzo przydatny na polowaniu), chodzenie przy nodze oraz takie komendy jak siad i waruj (obie również na odległość).

Jeśli w nauce wykorzystamy jego chęć do zabawy, to opanowanie np. aportu zajmie nam kilka godzin. Dosłownie. Łącznie z „konkursowym” oddawaniem do ręki z pozycji „siad”. Tylko pamiętajmy o tym, żeby nie męczyć psa – przetrenowanie może go zniechęcić. W przypadku moich psów ćwiczę dwa, trzy razy dziennie po kilkanaście minut.

Do nauki aportu polecam np. wałek malarski, dopasowany wielkością do wieku psa. I jeszcze jedno – nie bawimy się z psem „przyrządem” do nauki. Zabawki służą do zabawy, wałek do szkolenia.

ImageImage 

Jak maluch opanuje już aportowanie wałka – przechodzimy do „pióra” – np. skrzydło kaczki. Dobrze, jeśli ze skrzydłem ma kontakt wcześniej, tak, żeby znał zapach. A nie spotkałam jeszcze springera, który nie kocha tego zapachu! Dlatego też nie zaczynamy nauki od skrzydła – bo często młode psy mają tendencję do uciekania z atrakcyjną „zdobyczą”. Lepiej, żeby już znał komendę „przynieś” i „oddaj”.

I to wszystko czego musimy nauczyć springera. Reszta to już same przyjemności.

W polowaniu na kaczki springer jest niezastąpiony. Po pierwsze – kocha wodę.

ImageImage 

Po drugie – uwielbia buszowanie w szuwarach. I żaden wyżeł nie może się z nim równać. Szuwary przeczesuje systematycznie i dokładnie. Na jego pracę nie ma wpływu temperatura (wszystkie springery, z którymi miałam do czynienia chętnie wchodzą do wody nawet przy ujemnej temperaturze, a polowanie na zamarzniętych stawach nie stanowi dla nich problemów, aczkolwiek jest niebezpieczne).

ImageImage 

Przy aporcie z wody wykorzystuje swoją inteligencję – jeśli na wodzie są dwie kaczki, to najpierw płynie do tej, która znajduje się dalej od brzegu, chwyta ją... i płynie po następną! Na własne oczy widziałam, jak springerka przyniosła do brzegu dwie krzyżówki. Jedna z kaczek była tylko zbarczona i całą drogę machała skrzydłem, utrudniając suce pracę. Ale springery nie poddają się łatwo.

ImageImage 

Mimo że przepisy określają na ilu myśliwych ma przypadać jeden pies – często zdarzało się, że na polowaniu było dziesięciu myśliwych i jeden pies – mój springer. A polowanie odbywało się na czterech stawach – w sumie jakieś 2 ha buszowania. Na tej podstawie mogę zagwarantować, że te psy są niezmordowane (choć po takim polowaniu przez resztę dnia nie podniosą nawet głowy z legowiska, można liczyć ewentualnie na zamerdanie ogonem), nie trzeba ich zachęcać do pracy i można mieć pewność, że nic nie umknie ich doskonałemu powonieniu.

I jeszcze jedna ciekawostka – jeśli nie jesteśmy obdarzeni doskonałym okiem i nie wszystkie nasze strzały są celne – springer i tak sprawi, że na niejednym polowaniu zostaniemy „królem”. Wystarczy po polowaniu przejść się z naszym springerem po terenie, gdzie polowaliśmy – podniesie wszystko, czego nie znalazły inne psy. Również „wczorajsze” sztuki.

Biorąc pod uwagę, że w wielu kołach istnieje problem z odszukiwaniem postrzałków – świadomość ekologiczna nakazuje zakup springera.

Kolejną specjalnością springer spaniela angielskiego jest polowanie na bażanty. I ma tą przewagę nad wyżłami, że o ile te drugie robiąc stójkę w wysokiej trawie mogą być niezauważone przez myśliwego, o tyle springery podnoszą wszystko – przewodnikowi zostaje tylko oddanie celnego strzału. Pracuje w odległości nie większej niż 20 – 25 metrów zawsze utrzymując kontakt wzrokowy z przewodnikiem. Po akcji ogona możemy określić, czy zwietrzył zwierzynę, co jednocześnie jest dla nas znakiem, że należy zwiększyć czujność i pozostać w gotowości do oddania strzału. Jeśli mimo wielu godzin spędzanych na strzelnicy bażant zostanie jedynie zbarczony – nasz towarzysz na komendę dojdzie go z radością, przyniesie i odda nam do ręki.

ImageImage

Image 

Polowania na zające to już w wielu kołach rzadkość. Nie mniej, jeśli mamy to szczęście i w kalendarzu polowań mamy zbiorówkę na szaraka, to nie zapomnijmy zabrać ze sobą naszego anglika.

Na stanowisku springer zachowuje spokój, aczkolwiek widać po nim, że marzy o chwili, kiedy pozwolimy mu wziąć się do roboty. Pamiętam czasy, kiedy w śniegu po kostki chadzałam w nagance, a ojciec z naszą springerką (bez smyczy!) czekał na stanowisku na moment, kiedy odda celny strzał i puści sukę po zająca. I podobnie jak z bażantem – nasz brak celności nie jest problemem – springer dogoni uciekiniera.

Image 

Jeśli chodzi o pracę na tropie – springer sprawdza się bardzo dobrze – skupiony, dokładny i chętny. Ale dobrze do tego rodzaju pracy przygotowywać psa od młodości – układając ścieżki tropowe lub włóczki. Wtedy mamy gwarancję, że doprowadzi nas do strzelonej zwierzyny bezbłędnie.

Niedawno opowiadał mi znajomy polujący z młodziutkim springerem, że ten maluch w wieku sześciu miesięcy doszedł dzika, który utopił się w rowie... Myśliwi uczestniczący w tym polowaniu sądzili, że strzał był niecelny!

Image 

A skoro jesteśmy przy dzikach – springer nie jest urodzonym dzikarzem. Ale dowiedziałam się, że w jakimś kole w Warszawie były kiedyś springery ułożone właśnie na dziki. A ponieważ, mimo mojego pełnego uwielbienia dla rasy, nie wierzyłam, postanowiłam sprawdzić to w zagrodzie.

Gdybym nie widziała – nie uwierzyłabym na pewno. I dobrze, że miałam świadków! Przy pierwszej wizycie miałam ze sobą niespełna trzyletniego samca i dwie mniej więcej roczne suki. To co pokazały, przeszło moje najśmielsze oczekiwania, a postronnych obserwatorów wprawiło wręcz w osłupienie. Moje psiaki zaganiały dziki jak „stare” dzikarze oszczekując je zapamiętale!

W trakcie szkolenia w Sulejowie moja Lasty z Rhondą Doroty Wychowaniak zrobiły prawdziwą furorę. Nawet sędzia konkursów pracy, który pierwszy raz obserwował pracę springerów w zagrodzie, nie mógł się nadziwić temu co widzi! Stwierdził, że tak wspaniałego duetu jeszcze nie miał okazji oglądać – jedna mocno głosi, a druga podszczypuje biegi dzika, razem bezbłędnie go zaganiając. Pochwalę się też, że w trakcie tego szkolenia proszono nasze dziewczyny o pomoc, jeśli jakiś młody przyszły dzikarz nie wiedział, w czym rzecz.

Image Image

Reasumując posłużę się słowami wieloletniego hodowcy labradorów, specjalisty w dziedzinie układania psów myśliwskich Cezarego Marchwickiego, zaczerpniętymi z nr 3/2001 Psów Myśliwskich:

(...) W swojej praktyce często muszę odpowiadać na pytania wielu myśliwych z całej Polski: „jakiego psa by mi pan polecił?” I jeżeli nemrod nie wymienia mi norowania jako ulubionego polowania, a potrzebuje psa okazjonalnie na kuropatwy, częściej na bażanty, króliki, jeszcze częściej na kaczki i gęsi; pies ma zaaportować zbarczoną słonkę, dodławić lisa, dojść sfarbowanego dzika i przytrzymać go – to odpowiadam – Kup pan sobie płochacza.

Jakiego płochacza? Zdaje się, że na polskim myśliwskim rynku pozostał tylko – i rozszerza swoje terytorium – wachtelhund – niemiecki płochacz myśliwski.

(...) Jednak, gdyby nie rosnący monopol niemieckich płochaczy odpowiadałbym: angielski springer spaniel.

(...) Puszczam oko do kolekcjonerów staroci – myśliwych. Postarajcie się o angielskiego springer spaniela, a będziecie mieli żywy eksponat z początków XIV wieku.

ImageImage

Image 

Autor tekstu: Justyna Kamińska

Zdjęcia: Justyna Kamińska, Dorota Wychowaniak, Agnieszka Banaszak-Kulka

 
 
  • Polish
  • English
What's new?
Who's online?
We have 14 guests online
 
Wszelkie prawa zastrzeżone © Copyright by www.springery.pl